niedziela, 2 marca 2014

Ma'amoul daktylowe


Ma'amoul to tradycyjne, kruche ciasteczka wypełnione słodkim nadzieniem popularne w krajach Bliskiego Wschodu. Ich podstawowym wypełnieniem jest nadzienie z daktyli, orzechów włoskich lub pistacji. Każdemu z nich odpowiada inny kształt ciastka, więc już po samym wyglądzie można stwierdzić z czym jest dane ciasteczko. I tak ma'amoul daktylowe ma kształt okrągły ze spłaszczoną górą, ma'amoul z orzechami włoskimi ma kształt okrągły z kopulastą górą, a ma'amoul pistacjowe są serwowane w kształcie owalnej kopuły. Sporadycznie można się również spotkać z nadzieniem figowym lub migdałowym. Dzięki dodatkowi przyprawy mahlep*, wody różanej oraz wody z kwiatu pomarańczy ciasteczka są bardzo aromatyczne.

Na co dzień można je spotkać w prawie każdym arabskim domostwie, mniejsze ciasteczka są serwowane do kawy lub herbaty, a te większe są podawane w formie deseru po posiłku. Ma'amoul to konieczność podczas świąt religijnych - zajadają się nimi zarówno Chrześcijanie na Wielkanoc, Muzułmanie w czasie trwania Ramadanu oraz w Ramadan Bajram (Święto Przerwania Postu), a także Żydzi podczas świąt takich jak Purim, Chanuka czy Rosz Haszana. W społeczności Żydów lewantyńskich ma'amoul są wykonane z czystej białej mąki bez dodatku semoliny.

Ma'amoul są stosunkowo łatwe do wykonania, więc dość często są przygotowywane w domach ręcznie i zdobione za pomocą specjalnych szczypiec lub przy użyciu drewnianych form do nadawania odpowiedniego kształtu. Jeśli nie macie drewnianej formy to nic straconego! Do ciasteczek nadadzą się również metalowe foremki do babeczek lub mini-tartaletek ;-) Przepis na ma'moul pochodzi z tej strony i został przeze mnie lekko zmodyfikowany.


Składniki (40-50 ciasteczek w zależności od wielkości foremki)
  • 400 g semoliny
  • 120 g mąki pszennej
  • 90 g cukru
  • 110 g miękkiego masła 
  • 1 łyżeczka przyprawy mahlep (opcjonalnie)
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 7 łyżek zimnej wody
  • 1 łyżka wody różanej
  • 2 łyżki wody z kwiatu pomarańczy
Wszystkie sypkie składniki wymieszać razem w misce, wysypać na stolnicę i dodać  masło - poszatkować je nożem na drobne kawałeczki. Następnie na środku tej mieszanki składników zrobić zagłębienie, do którego wlać wodę, wodę z kwiatu pomarańczy oraz wodę różaną i zagnieść ciasto. Gotowe ciasto pozostawić na stolnicy przykryte lnianą ściereczką i zająć się przygotowaniem nadzienia daktylowego.

Nadzienie daktylowe
  • 400 g pasty daktylowej (lub drobno posiekanych daktyli)
  • 2 łyżki masła klarowanego
Masło rozpuścić w rondelku na małym ogniu, a następnie połączyć z pastą daktylową - jeżeli pasta jest bardzo twarda można ją pokroić na mniejsze kawałki i ręcznie zagnieść w misce z roztopionym masłem.

Zarówno ciasto jak i nadzienie trzeba podzielić na 40-50 kulek (z ciasta należy formować kulki wielkości orzecha włoskiego, a z nadzienia nieco mniejsze). Żeby uformować ciasteczka w każdej z kulek ciasta należy wygnieść palcami wgłębienie, następnie umieścić w nim kulkę nadzienia i całość zalepić, tak by można było ponownie uformować w dłoniach kulkę z ciasta tym razem już z nadzieniem w środku. 

Następnie po kolei każdą z kul z nadzieniem do połowy obtoczyć w mące, tą stroną wkładać je do drewnianej foremki i formować ciasteczka (można również zamiast obtaczania w mące przed każdym kolejnym formowanym ciasteczkiem wysypać foremkę mąką, ale sposób z obtaczaniem znacznie przyśpiesza proces formowania ciastek).

Uformowane w ten sposób ciastka układać w niedużej odległości od siebie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku rozgrzanym do 175C przez 16-22 minut w zależności od wielkości foremki. Wystudzić i posypać cukrem pudrem. Upieczone ciasteczka z wierzchu są blade i mają lekko podpieczony złoty spód.

* - przyprawa ze zmielonych ziaren wiśni wonnej, odznaczająca się intensywnym smakiem, coś pomiędzy gorzkimi migdałami a wiśniami. W kuchni bliskowschodniej i tureckiej stosowana w małych ilościach przede wszystkim do wypieków i wyrobów cukierniczych dla wyostrzenia smaku.
 
Smacznego,
PODPIS
Follow on Bloglovin

wtorek, 25 lutego 2014

Cytrynowe oponki serowe


Wielkimi krokami zbliża się Tłusty Czwartek i pewnie w nie jednej kuchni padnie pytanie: pączki czy faworki? Trudny wybór, ale jak mówi staropolskie przysłowie - gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta... więc będą oponki! Oponki serowe z mocno cytrynową nutą ;) Zdecydowanie szybsze w przygotowaniu niż tradycyjne pączki, gdyż ciasto nie zawiera drożdży i nie potrzebuje czasu na wyrastanie. Gotowe oponki można posypać cukrem pudrem, polukrować, polać czekoladą czy nawet zajadać same z ulubioną konfiturą.


Składniki (około 50 oponek + 50 mini pączków serowych)
  • 500 g chudego twarogu
  • 80 g masła
  • 2 duże jajka
  • 4 duże łyżki śmietany 18%
  • 30 ml spirytusu (lub octu)
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 450 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 750 ml oleju (do smażenia)
Mąkę przesiać i wymieszać z sodą oczyszczoną. Twaróg wraz z masłem, jajkami, śmietaną, spirytusem oraz ze skórką z cytryny zblenodwać na gładką i jednolitą masę. Do mąki dodać masę serową i zagnieść miękkie, nie klejące się ciasto (w razie potrzeby podsypać mąką).

Ciasto rozwałkować na posypanej mąką stolnicy na grubość około 5 mm i wykrawać oponki przy pomocy szklanki i kieliszka. Zarówno oponki jak i mini pączki (czyli środki oponek wycięte kieliszkiem) smażyć w na rozgrzanym oleju do momentu uzyskania złotego koloru z obu stron.

Usmażone oponki studzić na ręczniku papierowym bądź bibule, żeby odsączyły się z nadmiaru tłuszczu. Przestudzone posypać cukrem pudrem lub polukrować.

Lukier cytrynowy
  • sok z 1 cytryny
  • 1,5 - 2 szklanki cukru pudru
Cukier puder rozetrzeć z sokiem z cytryny do gładkości. Jeśli lukier wyjdzie zbyt gęsty - dolać parę kropel soku, a jeśli zbyt rzadki - dodać trochę cukru pudru. Oponki maczać w lukrze i posypywać po wierzchu kandyzowaną skórką pomarańczy lub orzechami. Lukier można również zastąpić rozpuszczoną w kąpieli wodnej mleczną lub gorzką czekoladą z 1-2 łyżkami mleka.

Smacznego, 
PODPIS
Follow on Bloglovin

piątek, 21 lutego 2014

Apple pie - amerykańska szarlotka


Apple pie czyli ciasto będące tradycyjnym amerykańskim deserem, który stał się również symbolem amerykańskiego dobrobytu i dumą narodową. Najczęściej podawany jest w stylu a la Mode, czyli z dodatkiem bitej śmietany lub gałką lodów na wierzchu, ewentualnie z kawałkiem sera (typu cheddar) serwowanego razem z ciastem. 

Najlepsze do nadzienia są jabłka kwaśne, niezbyt twarde i takie, które nie rozpieką się zanadto podczas pieczenia – ja użyłam poczciwej i starej królowej pośród jabłek, czyli Szarej Renety, ale doskonale sprawdzi się tu również odmiana Ligol. Największym pozytywnym zaskoczeniem przy tym cieście był dla mnie zarówno spód jaki i wierzch apple pie wykonany z charakterystycznego, bardzo kruche ciasta bez dodatku cukru (pâte brisée), gdyż okazało się, że smakiem przypomina ono ciasto francuskie. Jestem więc pod ogromnym wrażeniem apple pie jako całości - proste i przepyszne! Z pewnością nie raz go jeszcze upiekę. Serdecznie Wam go polecam! ;)


Składniki na ciasto - pâte brisée (specjalna forma o 20 cm i wysokości 5 cm)
  • 350 g mąki pszennej
  • 210 g miękkiego masła
  • 120 ml bardzo zimnej wody (z kranu)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 jajko (do posmarowania wierzchu)
Mąkę przesiać, dodać pokrojone w kostkę masło, sól oraz wodę. Zagnieść ciasto, a następnie podzielić je na dwie części (2/3 - spód i 1/3 - wierzch + warkocz). Większą rozwałkować na posypanej mąką stolnicy na okrąg o średnicy nieco większej niż średnica formy, tak by po włożeniu ciasta do uprzednio wysmarowanej masłem i wysypanej kaszką manną formy pokryło ono jej boki i lekko wystawało ponad nią. Wystające znad formy skrawki ciasta oberwać i upleść z nich ozdobny warkocz na wierzch ciasta. Formę wraz z drugą częścią ciasta owiniętą w folię spożywczą włożyć do lodówki i zająć się przygotowaniem nadzienia z jabłek.

Składniki na nadzienie z jabłek
  • 5 dużych jabłek odmiany szara reneta (ok. 1 kg po obraniu i wydrążeniu)
  • 100 g jasnego brązowego cukru
  • sok i skórka otarta z 1 cytryny
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • 3/4 łyżeczki zmielonych goździków
  • 25 g masła 
Jabłka umyć, obrać, wydrążyć i pokroić w kostkę lub paseczki. Obficie skropić sokiem z cytryny, zasypać cukrem i wymieszać. Odebrać około 3/4 szklanki jabłek, dodać do nich skórkę z cytryny, cynamon oraz goździki, zblendować. Otrzymany mus wraz z mąką dodać do jabłek, całość dobrze wymieszać i przełożyć do formy wyłożonej ciastem. Na wierzchy ułożyć cieniutkie plasterki masła.

Drugą część ciasta rozwałkować na okrąg o średnicy formy, przykryć nim jabłka, na brzegach zlepić go ze spodem, ponakłuwać oraz posmarować roztrzepanym jajkiem. Na wierzchu ułożyć wcześniej upleciony ozdobny warkocz i jego również posmarować jajkiem.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 200C przez 15-20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 180C i piec jeszcze przez 35-40 minut, aż do uzyskania ładnego złotego koloru na wierzchu ciasta. Od razu wyjąć z piekarnika i odstawić do całkowitego ostygnięcia, żeby całość dobrze związała i łatwiej się kroiła lub jak kto woli zajadać jeszcze lekko ciepłe.

Smacznego,
PODPIS
Follow on Bloglovin

sobota, 15 lutego 2014

Cupcakes ananasowo - kokosowe


Upieczone specjalnie na prezent z okazji ukończenia studiów inżynierskich. W samym środku kalendarzowej zimy, której za oknem zupełnie nie widać (choć w dzień obrony trochę posypało) słoneczne cupcakes w tropikalnej ananasowo - kokosowej odsłonie. Z kokosowym kremem na bazie serka mascarpone i "oczkiem" z ananasowego purée. Jeszcze raz gratulacje dla Pani Inżynier! ;)


Składniki (24-26 babeczek) 
  • 180 g miękkiego masła
  • 220 g cukru
  • 2 jajka
  • 150 g gęstego jogurtu naturalnego
  • 150 ml syropu z ananasa
  • 420 g mąki pszennej
  • 150 g wiórków kokosowych
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 250 g ananasa z puszki (niskosłodzonego)
Mąkę, wiórki kokosowe, proszek do pieczenia oraz sodę oczyszczoną wymieszać w misce, odstawić na bok. Masło utrzeć z cukrem za pomocą miksera na jasną i puszystą masę, dodać kolejno po jednym jajku nadal miksując. Następnie dodać jogurt naturalny, porcjami dosypywać wcześniej wymieszane suche składniki, a na końcu dolać syrop z ananasa, całość dobrze zmiksować. Pokrojonego w kostkę ananasa wmieszać w ciasto przy pomocy drewnianej łopatki.

Formę do pieczenia muffinów wyłożyć papilotkami i do każdej nałożyć po około 3/4 wysokości ciasta. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180C przez 25 minut. Po upieczeniu babeczki od razu wyjąć z piekarnika, studzić na kratce.

Krem
  • 500 g serka mascarpone
  • 120 g cukru pudru (8 łyżek)
  • 60 g wiórków kokosowych
  • 2-3 łyżeczki gęstego jogurtu naturalnego
Wiórki kokosowe rozdrobnić w malakserze (najlepiej na pył). Serek mascarpone wymieszać z cukrem pudrem i wiórkami za pomocą łyżki. By trochę rozluźnić dość zbitą konsystencję kremu na końcu dodać jogurtu naturalnego, ale nie za dużo, żeby krem nie wyszedł zbyt rzadki i nie spływał z babeczek.

Każdą babeczkę posmarować po wierzchu 1/2 łyżeczki kremu. Resztę przełożyć do rękawa cukierniczego z tylką w kształcie małej gwiazdki i dekorować babeczki wyciskając rozetki w okrąg, tak aby na środku powstało zagłębienie na purée z ananasa. Schłodzić w lodówce.

Purée z ananasa
  • 90 g ananasa z puszki (niskosłodzonego)
  • 15 g cukru
  • 7,5 g żelatyny rozpuszczone w łyżce gorącej wody (15 ml)
Ananasa zblendować, dodać cukier i zagotować na wolnym ogniu. Następnie wmieszać rozpuszczoną we wrzątku żelatynę, całość wystudzić i schłodzić. Nakładać na środek każdej babeczki po około 1/2 łyżeczki.
,
Smacznego,
PODPIS

Follow on Bloglovin

czwartek, 13 lutego 2014

Walentynkowe babeczki czekoladowe z kremem malinowym


Słodkie babeczki w walentynkowym wydaniu. Mocno czekoladowe z malinowym kremem maślanym na bezie szwajcarskiej - brzmi skomplikowanie? Może troszeczkę, ale wcale nie jest znowu tak trudno. Po prostu krem wymaga trochę czasu i odrobiny wiary we własne siły, a efekt na pewno będzie współmierny do nakładu pracy ;) Wszakże to krem idealny do dekoracji. Jest delikatny, a zarazem zwarty i z pewnością nie spłynie z babeczek. Dekoracja nim to sama przyjemność ;) Polecam!

Babeczki według przepisu Agnieszki z Pretty Baked z drobną modyfikacją, gdyż zamiast truskawek użyłam domowego dżemu malinowego.


Składniki (12 babeczek)
  • 125 g mąki pszennej
  • 15 g kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 125 g miękkiego masła
  • 125 g cukru
  • 2 jajka
  • 30 ml mleka
  • 50 g gorzkiej czekolady + 6-8 kostek do dekoracji
  • domowy dżem malinowy
Mąkę, kakao i proszek do pieczenia wymieszać w misce. Pół tabliczki gorzkiej czekolady roztopić w kąpieli wodnej, odstawić do lekkiego ostygnięcia. Masło utrzeć z cukrem za pomocą miksera na jasną i puszystą masę, dodać kolejno po jednym jajku nadal miksując. Następnie porcjami dosypywać wcześniej wymieszane suche składniki, a dopiero na samym końcu dodać czekoladę oraz mleko, całość dobrze zmiksować.

Ciasto rozdzielić do 12 papilotek do około 3/4 ich wysokości, piec w piekarniku rozgrzanym do 200C przez około 15-18 minut do tzw. suchego patyczka. Po upieczeniu babeczki od razu wyjąć z piekarnika i studzić na kratce.

Pozostałe 6 lub 8 kostek czekolady również rozpuścić w kąpieli wodnej. Rozpuszczoną czekoladę przełożyć do papierowej tutki z papieru śniadaniowego lub papieru do pieczenia (takiej jak do dekorowania pierniczków za pomocą lukru królewskiego) i za jej pomocą wyciskać na gładkiej powierzchni pergaminu do pieczenia połówki strzały - jedne zakończone grotem, a drugie lotką. Następnie odstawić do lodówki do zastygnięcia.

Kiedy babeczki ostygną w każdej wydrążyć otwór sięgający do połowy ciastka i wypełnić go dżemem malinowym.

Krem malinowy
  • 5 białek (165 g)
  • 120 g cukru
  • 225 g miękkiego masła
  • 150 g domowego dżemu malinowego bez pestek (jeśli jest z pestkami przetrzeć przez sitko)
Do dużej miski wlać białka i dodać cukier, całość ustawić nad kąpielą wodną i energicznie mieszać rózgą, aż do całkowitego rozpuszczenia kryształków cukru (nie dopuścić do zagotowania białek!). Kiedy cukier się już rozpuści zestawić miskę znad garnka z gorącą wodą i zacząć je od razu ubijać na najwyższych obrotach miksera przez ponad 10 minut, aż do momentu otrzymania pięknej, sztywnej i lśniącej bezę szwajcarskiej.

Nie przerywając miksowania dodawać małymi porcjami kawałki bardzo miękkiego masła - i tu zaczynają się tzw. schody bo nasza piękna beza zacznie znikać, a zamiast niej pojawi się zważona masa, ale niczym się nie przejmujcie - po prostu tak ma być ;) Masło należy miksować tak długo, aż masa (w dalszym ciągu zważona) zrobi się gęsta i zacznie przylegać do mieszadeł miksera (efekt podobny jak przy początkowym etapie ubijania piany z białek). Wtedy należy zacząć dodawać partiami dżemu malinowego, masa ponownie zrobi się rzadka i znowu trzeba będzie ją miksować tak długo, aż zgęstnieje (w dalszym ciągu będzie zważona z widocznymi malutkimi grudki masła). 

Kiedy masa będzie gęsta, naczynie z nią należy ponownie ułożyć nad garnkiem z gorącą wodą, ciągle miksując. Gdy masa zacznie się topić, miskę trzeba ściągnąć znad kąpieli wodnej i dalej mieszać, aż znowu stanie się gęsta i zupełnie gładka. I tym o to magicznym sposobem ze zważonej masy otrzymujemy gładziutki niczym "pupcia niemowlaka" krem maślany ;)

Teraz krem należy przełożyć do rękawa cukierniczego z tylką w kształcie gwiazdy i przystąpić do dekorowania babeczek (bez obaw, że go nam zabraknie). Od razu należy dodać do babeczek nasz walentynkowy akcent - czekoladowe strzałki, gdyż po schłodzeniu kremu w lodówce będzie to już nie możliwe (krem bardzo twardniej, kiedy jest przechowywany w lodówce). Jeżeli babeczki będą przechowywane właśnie w lodówce to polecam wyjąć je trochę wcześniej przed planowanym podaniem, żeby krem zdążył zmięknąć.

Uwagi: 
  • bezy szwajcarskiej przygotowanej ze świeżych jajek nie powinny spożywać dzieci, osoby starsze i kobiety w ciąży bowiem metoda jej przygotowania nie chroni w 100% przed ewentualnym zatruciem salmonellą (choć ryzyko i tak jest bardzo małe). Jeżeli deser będą spożywać wyżej wymienione osoby, lepiej użyć w zastępstwie pasteryzowanych białek w proszku (wystarczy rozprowadzić je z wodą według instrukcji na opakowaniu), które są całkowicie bezpieczne;
  • dla odważnych, ale mających jednak obawy co do surowych jajek: jajka przed wybiciem dobrze umyć pod bieżącą wodą, na łyżce zanurzyć na 10 sekund w miseczce we wrzącą wodą, a następnie schłodzić w zimnej;  
 Smacznego,

sobota, 25 stycznia 2014

Jaglane brownie z gruszką i żurawiną (bezglutenowe)


Ciężkie, wilgotne, bardzo czekoladowe i sycące - czyli takie jak brownie ma być. Jednak ta wersja jest zdecydowanie zdrowsze bo w głównej mierz składa się z kaszy jaglanej. A na dodatek prócz tego, że brownie jest pyszne to ma jeszcze jedną zaletę - jest absolutnie bezglutenowe.


Składniki (blacha 23 x 23 cm) 
  • 120 g kaszy jaglanej
  • 200 ml wrzącej wody
  • 50 g masła
  • 3 jajka
  • 150 g cukru
  • 120 g śmietany 12%
  • 50 g kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowego)
  • 8 kostek gorzkiej czekolady
  • garść suszonej żurawiny
  • 4 gruszki
  • sok z 1/2 cytryny
Kaszę zalać wrzątkiem i gotować na małym ogniu pod przykryciem przez około 15 minut, do momentu, aż cała woda wsiąknie w kaszę. Zdjąć z ognia i dodać masło, aby się roztopiło. Wystudzić.

Gruszki obrać ze skórki. Przekroić na pół, wydrążyć gniazda nasienne i ponacinać. Obficie skropić sokiem z cytryny.

Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę, dodać śmietanę, kakao, proszek do pieczenia i dokładnie wymieszać. Połowę dodać do przestudzonej kaszy jaglanej z masłem i zmiksować blenderem, tak by rozdrobnić jak najwięcej ziarenek kaszy. Następnie dodać pozostałą część masy i ponownie zmiksować. Białka ubić na sztywno i dodać do ciasta w dwóch partiach, lekko je wtłaczając za pomocą szpatułki.

Płaską foremkę wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej ciasto, po wierzchu posypać posiekaną gorzką czekoladą i żurawiną oraz ułożyć wcześniej przygotowane gruszki.

Piec w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180ºC przez 50 - 60 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć i pozostawić do ostygnięcia. Brownie podawać pokrojone na kwadraty.

Smacznego,
PODPIS

Follow on Bloglovin

niedziela, 19 stycznia 2014

Sernik z bezą kokosową


Sernik delikatny i bardzo kremowy, rozpływa się wprost w ustach. Na kruchym spodzie, który jest w sam raz - ani za gruby, ani za cienki. A na wierzchy niczym korona bezowe, złotawo - żółte zwieńczenie całego ciasta z dość sporą ilością kokosu. Ta kokosowa pierzynka to po prostu świetny pomysł, jest mięciutka i lekko ciągnąca, a w dodatku bardzo smaczna. Polecam :-)


Składniki na spód (blacha 23 x 38 cm)
  • 250 g mąki pszennej
  • 100 g cukru
  • 100 g masła
  • 2 żółtka 
  • 1 łyżka śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier, proszek do pieszczenia i masło, całość poszatkować nożem. Następnie dodać żółtka oraz śmietanę i zagnieść ciasto. Rozwałkować i wyłożyć na spód blachy, wyłożonej papierem do pieczenia (papier powinien wystawać z blaszki tworząc jakby przedłużenie ścianek - tak na wszelki wypadek, gdyby ścianki okazały się za niskie w stosunku do ilości nakładanej później masy serowej i bezy). Po nakłuwać i podpiec w rozgrzanym do 180C piekarniku przez 15 minut.
Składniki na masę serową
  • 1 i 1/2 kg tłustego twarogu
  • 6 żółtek
  • 1 szklanka cukru
  • 50 g domowego cukru waniliowego
  • 2 budynie waniliowe lub śmietankowe (bez cukru)
  • 3/4 szklanki oleju
  • 2 szklanki mleka
Twaróg zmielić 3-krotnie. Żółtka, cukier i cukier waniliowy ubić na puszystą masę. Dodawać do niej porcjami przemielony ser na przemian z budyniem, olejem i mlekiem, ciągle mieszając (wyjdzie dość rzadka masa).

Masę wylać na podpieczony spód i piec w piekarniku rozgrzanym do 180C przez około 50 minut, aż wierzch sernika będzie bladożółty.
Składniki na bezę kokosową
  • 8 białek
  • 1/2 szklanki cukru
  • 150 g wiórek kokosowych
Białka ubić na sztywno, dodać cukier i ubijać jeszcze chwilę, ale już na wolnych obrotach miksera. Dodać kokos i delikatnie go wmieszać, aż do połączenia się z bezą.

Pod koniec pieczenia, kiedy sernik będzie miał bladożółty kolor, wyłożyć bezę na wierzch gorącego ciasta. Całość zapiec jeszcze przez 15 minut, aż pianka będzie rumiana i złocista.

Smacznego,
PODPIS

Follow on Bloglovin