środa, 12 listopada 2014

Babeczki "Piñata" dla dzieci


Podobno Mali Ludzie (i duzi z resztą też) kochają wszystko co czekoladowe i co kolorowe:) I takie właśnie są te babeczki, mocno czekoladowe, z delikatnym i puszystym kremem śmietankowym, oprószonym kolorową posypką. Szybkie i proste w przygotowaniu. A na dodatek w środku mają jeszcze słodką niespodziankę, która dla nie wtajemniczonych pochłaniaczy słodkości stanowi element zaskoczenia ;) Pozytywny oczywiście! :)


Składniki (12 babeczek)
  • 220 g mąki pszennej
  • 15 g kakao
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 60 g miękkiego masła
  • 90 g cukru
  • 1 duże jajko
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 100 ml maślanki naturalnej 
  • 3 łyżki dżemu wiśniowego
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę, kakao oraz sodę oczyszczoną przesiać do miski, odłożyć. Masło utrzeć z cukrem za pomocą miksera, na jasną i puszystą masę. Dodać jajko, całość utrzeć na gładką masę, dodać ekstrakt waniliowy i przetarty przez sitko dżem wiśniowy, zmiksować. Do powstałej masy dodawać na przemian odłożone przesiane składniki i maślankę. Wymieszać szpatułką lub rózgą do połączenia się składników, nie dłużej.

Formę na muffinki wyłożyć papilotkami, ciasto rozdzielić pomiędzy papilotki i wyrównać. Piec w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180ºC (bez termoobiegu) przez około 20-25 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć i wystudzić.


Kiedy babeczki całkowicie ostygną, w każdej z nich za pomocą łyżki lub specjalnego wykrawacza do babeczek wydrążyć środkową część ciasta, tworząc w babeczce otwór na cukierki. Nie wyrzucać/zjadać wydrążonej wierzchniej części, gdyż posłuży ona jako przykrywka.

Krem śmietankowy
  • 250 ml śmietany kremówki 30%
  • 3-4 łyżki cukru pudru
Śmietanę kremówkę dobrze schłodzić w lodówce lub nawet zamrażarce (jeśli nie będzie dostatecznie schłodzona, nie ubije się), przelać do dzbanka lub naczynia o wysokich ściankach i ubić. Początkowo ubijać na średnich obrotach miksera, potem na najwyższych. Pod sam koniec dodać przesiany cukier puder i wymieszać. Gotową bitą śmietanę przełożyć do rękawa cukierniczego z tylką "otwartą gwiazdą" (Wilton 1M).

Ponadto
  • 3-4 małe opakowania kolorowych cukierków, żelków itp.
  • kolorowa posypka
Do środka każdej babeczki wsypać jak najwięcej cukierków, otwór przykryć wydrążoną wcześniej częścią. Wierzch udekorować bitą śmietaną przy pomocy rękawa cukierniczego, całość posypać obficie kolorową posypką. 

Babeczki dekorować w niedługim czasie przed planowanym podaniem, gdyż przechowywanie ich w lodówce spowoduje odbarwienie się zarówno cukierków jak i posypki.

Smacznego,
PODPIS
Follow on Bloglovin
Moje wypieki i desery na każdą okazję
Przepis zgłaszam do konkursu w którym można wygrać najnowszą książkę Doroty Świątkowskiej z autografem ;) Może i Wy spróbujecie swoich sił?

wtorek, 11 listopada 2014

Rogale marcińskie


Tradycyjnie wypiekane z okazji dnia św. Marcina, który przypada na 11 listopada. Niestety oryginalnego rogala świętomarcińskiego można uświadczyć jedynie w Poznańskich (wielkopolskich) certyfikowanych cukierniach... Jednak zawsze można się pokusić na zrobienie domowego odpowiednika, który wcale nie musi być gorszy od oryginału. Ba! Może być nawet lepszy ;) Na prawdę warto zadać sobie odrobinę trudu bo listkujące się ciasto półfrancuskie, nadzienie z białego maku, marcepanu i bakali to jednak spora pokusa!

U mnie rogale na podstawie przepisu autorstwa Bajaderki z forum Cincin w wersji mniejszej (czyli 24 sztuki). Według mnie jest to odpowiedniejsza dawka słodkości - mniejsza, nadal sycąca i zjedzona ze smakiem :) A jakby komuś było mało zawsze może zjeść dwie sztuki i wyjdzie na to samo co jeden wielki rogal, który dla co poniektórych mógłby się okazać za wielki :P


Składniki (12 dużych rogali lub 24 mniejsze)
  • 1 szklanka ciepłego mleka 
  • 12 g suchych drożdży (lub 24 g drożdży świeżych)
  • 1 duże jajko 
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii 
  • 500 g mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru 
  • szczypta soli 
  • 225g miękkiego masła, o temperaturze pokojowej (z tego 2 łyżki do ciasta)
Mąkę przesiać, wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżych najpierw zrobić rozczyn), dodać resztę składników i rozetrzeć je pomiędzy palcami. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Nie wyrabiać za długo, tylko do połączenia składników (ciasto powinno pozostać lekko lepiące i chłodne). Uformować z niego prostokąt  owinąć szczelnie folią i schłodzić w lodówce przez około 1 godzinę.

Schłodzone ciasto przełożyć na stolnicę i rozwałkować w prostokąt o wymiarach 30 x 15 cm, tak, aby krótsze boki stanowiły górę i dół. Całą resztę masła z przepisu rozsmarować równomiernie na cieście (zostawiając 0,5 cm marginesu wokół). Następnie złożyć 1/3 ciasta od góry, a potem dolną część ciasta tak, by przykryła tą górną (tak, jak składamy kartkę papieru "na trzy"). Dobrze skleić brzegi i delikatnie rozwałkować na prostokąt o wymiarach 25 x 17 cm używając jak najmniejszej ilości mąki do podsypywania.

Złożyć tak jak poprzednio i schłodzić przez 45 minut do godziny w lodówce. Proces wałkowania i składania powtórzyć jeszcze 3 razy, chłodząc ciasto między wałkowaniami przez 30 minut. Po  ostatnim rozwałkowaniu i złożeniu ciasto dobrze owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na minimum 5 godzin, a najlepiej na całą noc.

Wyjąć z lodówki na około 20 minut przed planowanym robieniem rogali.

Nadzienie z białego maku
  • 300 g białego maku
  • 100 g marcepanu
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 100 g orzechów włoskich
  • 100 g blanszowanych migdałów (bez skórki)
  • 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 2-3 łyżki gęstej śmietany 18%
  • 3 podłużne biszkopty (pokruszone na okruszki)
Mak zalać gorącą wodą (około 1 litr wrzątku), garnek z makiem ustawić na palniku i pogotować przez około 30 minut, odcedzić i osączyć przez lnianą ściereczkę. Następnie zmielić dwukrotnie w maszynce razem z migdałami i orzechami włoskimi. Masę marcepanową rozetrzeć mikserem z cukrem pudrem, dodać zmielony mak z orzechami, pokruszone biszkopty i kandyzowaną skórkę pomarańczową, wymieszać. W celu uzyskania odpowiedniej konsystencji dodać śmietanę (stopniowo) - ale tylko tyle by uzyskać zwartą i plastyczną masę.

Ciasto na rogale rozwałkować na prostokąt o wymiarach około 65 x 34 cm i pokroić na 12 trójkątów (o długich bokach). W przypadku robienia rogalików prostokąt ciasta wyciągnięty z lodówki przeciąć na pół, a każdy z otrzymanych w ten sposób kwadratów rozwałkować na prostokąt o wymiarach około 30 x 45 cm i pokroić na 12 trójkątów. 

Nadzienie przełożyć do rękawa cukierniczego (lub w przypadku jego braku rozsmarować) i wycisnąć na każdy z trójkątów w dwóch pociągnięciach, zostawiając mały margines na wszystkich bokach trójkąta. Następnie należy zawinąć szeroką podstawę trójkąta, zrobić nacięcie na jej środku i zwinąć rogalik. 

Pozwijane rogaliki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przykryć i pozostawić do wyrośnięcia na około 40-50 minut lub do podwojenia objętości.


Ponadto
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mleka
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180ºC. Wyrośnięte rogale posmarować jajkiem roztrzepanym z mlekiem i piec około 20-30 minut, aż się zezłocą. Wyjąć z piekarnika, jeszcze ciepłe polukrować i posypać posiekanymi migdałami lub orzechami włoskimi.

Lukier
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1-2 łyżki gorącego mleka (lub wody)
Cukier puder rozetrzeć z mlekiem w naczyniu grzbietem łyżki, do gładkości. Gęstość lukru regulować ewentualnym dodatkiem odrobiny mleka lub cukru pudru.
.
Smacznego,

piątek, 7 listopada 2014

Makaroniki cynamonowe z kremowym serkiem jabłkowym


Moje pierwsze w życiu makaroniki :) Malutkie bezowe ciasteczka migdałowe, które już dawno zawładnęły światem. Osobiście jakoś nie miałam odwagi ich upiec bo podobno są bardzo kapryśne i wymagające... No ale spróbowałam i chyba się udało :) A w każdym razie nie wyszło najgorzej, gdyż charakterystyczna stopka/falbanka/kołnierzyk jest! Wykonane na bazie bezy włoskiej i z wykorzystaniem tzw. "ciekłych"/postarzanych białek, chociaż podobno przy metodzie opartej na bezie włoskiej postarzanie białek nie jest konieczne...? Pieczone w trochę "spartańskich warunkach" bo z latarką w ręce (żaróweczka w piekarniku się spaliła) i temperaturze 150°C "na oko" bo podziałka na kurku się już lekko przytarła :P

Na debiutancki smak makaroników wybrałam oczywiście cynamonowy A skoro makaroniki cynamonowe to krem do ich przełożenia może być tylko jeden - jabłkowy ;) Ciasteczka najlepsze na drugi dzień po przełożeniu, wręcz rozpływają się w ustach! Bardzo słodziutkie z lekko słonawą nutką, gdyż krem został wykonany na bazie serka kanapkowego.

Przepis na makaroniki w oparciu o przepis Pierre’a Hermé.


Składniki (około 50 ciasteczek)
  • 110 g ciekłych* białek (55 g + 55 g) w temperaturze pokojowej
  • 150 g blanszowanych migdałów  (bez skórki)
  • 150 g cukru pudru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 150 g cukru
  • 45 ml wody
  • 30 g cukru waniliowego
Migdały wraz z cukrem pudrem umieścić w misie malaksera i zmiksować przez kilka minut na bardzo drobną mączkę, przesiać do dużej miski przez sitko o drobnych oczkach (usuwając przy tym wszelkie większe kawałki orzeszków), dodać cynamon i wymieszać. Połowę białek dodać do przesianej mieszanki i na razie ich z nią nie mieszać. Miskę odłożyć na bok.

Do kolejnej mniejszej i suchej miski wlać drugą połowę białek. Obok na blacie przygotować sobie kubeczek z cukrem waniliowym.

W garnuszku z włożonym  termometrem cukierniczym umieścić cukier wraz z wodą, zagotować (bez mieszania!) do osiągnięcia na termometrze temperatury 118°C. Gdy temperatura syropu osiąga 100°C, zaczynamy ubijać białka na sztywną pianę, pod koniec dosypując partiami cukru waniliowego. 

Gdy syrop osiągnie pożądaną temperaturę 118°C, ściągnąć garnuszek z palnika i zacząć wlewać syrop ciągłym, delikatnym strumieniem do piany z białek, cały czas ubijając (przy wlewaniu syropu na najmniejszych obrotach miksera, potem na maksymalnych), aż temperatura spadnie do 50°C, czyli przez około 6-7 minut. 

Gotową bezę włoską połączyć w trzech turach za pomocą szpatułki z przygotowaną uprzednio mieszanką. Za każdym razem mieszając tylko i wyłącznie do połączenia się składników, nie dłużej! W trakcie mieszania i łączenia składników masa będzie robiła się coraz rzadsza. Na koniec przełożyć masę makaronikową do rękawa cukierniczego z okrągłą końcówką.

Na wyłożonej papierem** (nie woskowanym!) blasze do pieczenia wyciskać z rękawa kółeczka ciasta o średnicy około 3,5 cm, zachowując pomiędzy nimi odstęp około 2 cm. Po wyciśnięciu odstawiać na 20-60 minut (u mnie zajęło to jakieś 45 minut) w temperaturze pokojowej do obeschnięcia - jeśli po dotknięciu opuszką palca powierzchni makaronika, nie zostawia ona śladu, znaczy to, że makaronik odpowiednio obsechł. 

Piekarnik nagrzać do temperatury 150°C (termoobieg) i piec makaroniki przez 12 minut (czas i temperatura będą zależeć oczywiście od naszego piekarnika). Ciasteczka nie powinny się zrumienić. Jeśli tak się dzieje to temperatura jest zbyt wysoka, należy ją obniżyć i wydłużyć czas pieczenia. Po wyciągnięciu z piekarnika, pozostawić na blaszce do całkowitego wystudzenia! Gotowe makaroniki delikatnie ściągać z papieru, przekładać kremem.

Kremowy serek jabłkowy
  • 125 g naturalnego serka kremowego Apetina***
  • 60 g musu jabłkowego
  • 3-4 łyżeczki cukru pudru
Serek rozmieszać łyżką z cukrem pudrem i musem jabłkowym, przełożyć do rękawa cukierniczego o okrągłej końcówce i nakładać go na połowę krążków, przykrywając drugą połową ciasteczek. 

Makaroniki przechowywać przez 24 godziny w lodówce (ciasteczka zmiękną),  wyciągnąć na 2 godziny przed degustacją i trzymać w temperaturze pokojowej. 

Smacznego,
PODPIS
 
Follow on Bloglovin
Dania z serkami kremowymi

* - po oddzieleniu od żółtek białka włożyć do lodówki na ok. 24-48h (lub trzymać je w odkrytym pojemniku na blacie, w temperaturze pokojowej), w tym czasie stają się bardziej płynne. Na kilka godzin przed pieczeniem wystawić jajka z lodówki, aby osiągnęły temperaturę pokojową;
** - na papierze wcześniej narysować ołówkiem kółeczka, obrysowując obwód kieliszka (3,5 cm). Można również skorzystać ze silikonowych lub teflonowych mat do pieczenia makaroników;
*** - wpis konkursowy zawiera lokowanie produkt;

poniedziałek, 3 listopada 2014

Mus jabłkowy (apple butter)

                                                          

To już ostatnie chwilę na przetworzenie jabłek. A u mnie od dłuższego czasu leżała ich wielka siata i nic... Leżały te jabłka i się tylko marnowały, więc się nad nimi zlitowałam i powstał z nich słodki, lekko kwaskowaty i bardzo gęsty mus. Coś na wzór "apple butter" za oceanu, no ale że "masło jabłkowe" w tłumaczeniu na polski brzmi dziwnie to osobiście zostaję przy określeniu - mus. I tak się składa, że ten mus to idealny dodatek do porannej jaglanki, naleśników czy jako nadzienie do różnych słodkości. Z wcześniejszych testów i eksperymentów świetnie się sprawdził w tym przypadku :)


Składniki
  • 1600 g obranych i wydrążonych jabłek
  • 3 szklanki naturalnie mętnego soku jabłkowego
  • 1/2 szklanki jasnego cukru brązowego
  • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 3/4 łyżeczki mielonych goździków
  • ziarenka z 1 laski wanilii
  • sok z 1 cytryny
Jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach lub pokroić w kostkę, dodać cukier, sok jabłkowy, sok z cytryny oraz przyprawy. Całość wymieszać, umieścić w garnku o grubym dnie i gotować (bez przykrycia) na małym ogniu przez około 2-3 godziny, aby uzyskać jak najgęstszy mus. 

Kiedy jabłka uzyskają już pożądaną przez nas konsystencję zdjąć garnek z ognia, napełnić musem słoiczki, zakręcić i poddać pasteryzacji.

W tym celu w dużym garnku na dnie położyć ściereczkę, na której należy ułożyć dobrze zakręcone słoiczki, tak by się nie dotykały. Do garnka wlać zimną wodę do około 3/4 wysokości słoików, przykryć przykrywką i zacząć podgrzewać.
.

Kiedy woda zacznie wrzeć zmniejszyć ogień, tak by stale utrzymywać minimalne wrzenie i od tego momentu zacząć liczyć czas pasteryzacji - 20 minut. Po zakończeniu pasteryzacji słoiki wyjąć, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostygnięcia. 
.
Smacznego,
 

czwartek, 30 października 2014

Potwornie urocze babeczki dla dzieci, czyli Ciasteczkowy Potwór atakuje...!


Potwornie urocze, potwornie smaczne! Z pewnością zauroczą wszystkie małe i duże Potwory Ciasteczkowe :D Klasyczne waniliowe babeczki z kremem straciatella na bazie serka mascarpone, waniliowym kremem maślanym oraz ciasteczkiem z kawałkami czekolady. Z racji Halloween potworowi można doprawić trzecie oko ;) Om nom nom nom!


Składniki (12 babeczek)
  • 220 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 60 g miękkiego masła
  • 100 g cukru
  • 1 duże jajko
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 90 ml maślanki naturalnej
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę i sodę oczyszczoną przesiać, odłożyć. Masło utrzeć z cukrem za pomocą miksera, na jasną i puszystą masę. Dodać jajko, całość utrzeć na gładką masę i dodać ekstrakt waniliowy, zmiksować. Do powstałej masy dodawać na przemian odłożone przesiane składniki i maślankę. Wymieszać szpatułką lub rózgą do połączenia się składników, nie dłużej.

Formę na muffinki wyłożyć papilotkami, ciasto rozdzielić pomiędzy papilotki i wyrównać. Piec w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180ºC (bez termoobiegu) przez około 20-25 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć i wystudzić.

Krem straciatella z mascarpone
  • 250 g serka mascarpone
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 100 g mlecznej czekolady
Czekoladę posiekać. Serek mascarpone rozmieszać z przesianym cukrem pudrem i dodać kawałki posiekanej czekolady, wymieszać.

Na sam środek wierzchu każdej babeczki nakładać po czubatej łyżeczce kremu.

Waniliowy krem maślany
  • 125 g masła
  • 170 g cukru pudru
  • 1 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1/2 łyżki mleka
  • niebieski barwnik spożywczy w żelu
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło utrzeć mikserem wraz z cukrem pudrem przez kilka minut na puszystą i jasną masę. Dodać ekstrakt waniliowy i mleko, nadal ucierając. Krem powinien być gładki i nie zbyt gęsty. Jeśli jest za gęsty należy dodać jeszcze odrobinę mleka, a jeśli zbyt rzadki to cukru pudru. Przy pomocy wykałaczki lub drewnianej szpatułki dodać barwnika (wedle uznania, do uzyskania pożądanej barwy kremu) i dokładnie rozmieszać.

Krem przełożyć do rękawa cukierniczego z tylką "do trawy" (Wilton 233) i wyciskać na babeczki wokół kopułki z kremu straciatella.

Ponadto
  • 6 ciasteczek 
  • 24 mentosy lub białe draże 
  • 1 kostka gorzkiej czekolady
Ciasteczka przeciąć na pół. Każdą z 12 połówek położyć na jednej z babeczek i kontynuować wyciskanie "futerka". 

Kostkę czekolady umieścić w woreczku strunowym lub na mrożonki, zawiązać i roztopić w kąpieli wodnej. Kiedy czekolada się już rozpuści wyjąć woreczek z miski i odłożyć go na chwile na blat żeby płynna czekolada ostygła i odrobinę zgęstniała. Gdy czekolada przestygnie i zgęstniej, odciąć jeden z rogów woreczka i wyciskać na każdym z mentosów/draży po kropeczce, tworząc tym samym źrenicę oka. Pozostawić do całkowitego zastygnięcia czekolady.

Oczy 'montować' na miękkim kremie maślanym, a następnie schłodzić babeczki w lodówce (na zimnym kremie maślanym oczy nie będą chciały się trzymać).

Smacznego,
PODPIS
Follow on Bloglovin
Moje wypieki i desery na każdą okazję

Przepis zgłaszam do konkursu w którym można wygrać najnowszą książkę Doroty Świątkowskiej z autografem ;) Może i Wy spróbujecie swoich sił?

poniedziałek, 27 października 2014

Groszki czekoladowe, czyli jak roztopić czekoladę?


Polewy, kremy i wypieki z jej udziałem to klasyka, bo jak wiadomo czekolada nie zadaje pytań. Czekolada rozumie! No właśnie, a czy Ty rozumiesz czekoladę? Bo bywa i tak, że owa "Pani" w kuchni jest kapryśna i czasami nie chce z nami współpracować... A to się zważy... A to znowu rozwarstwi... Ale czy wiesz dlaczego? Jeśli nie to zaraz się dowiesz ;)


Jak wiadomo najłatwiej i najszybciej czekoladę można roztapiać w ustach :) Do tego efekt smakowy natychmiastowy :D Jednak jej topienie w celach wypiekowych powinno być wykonane w zupełnie inny, określony sposób, tak by uzyskać równomierną i gładką konsystencję oraz uniknąć rozdzielenia się kakao i masła kakaowego, czyli ostrożnie i powoli (nigdy w garnuszku bezpośrednio na palniku bo czekolada najzwyczajniej się przypali).

Najpopularniejszym sposobem jest tzw. kąpiel wodna (double boiler, bain marie). Czekoladę umieszczamy w misce ustawionej na rondelku z dobrze ciepłą wodą i czekamy, aż ciepło pary wodnej ją roztopi. W tym przypadku należy pamiętać/wiedzieć o kilku rzeczach:
  • woda w rondelku (jeśli ten jest ustawiony na palniku kuchenki) powinna być ciepła, nie wrząca i mieć temperaturę około 50ºC (drobne pęcherzyki powietrza na powierzchni lustra wody w garnku/minimalna moc palnika), w żadnym wypadku nie powinna się gotować!
  • miska (plastikowa, szklana lub metalowa) powinna być sucha i większa lub rozmiarowo identyczna jak  rondelek (mokra lub zbyt mała miska, która pozostawia szczelinę pomiędzy swoją ścianką, a ścianką garnka umożliwia tym samym parze wodnej osadzanie i skraplanie się na naszej czekoladzie, co w efekcie doprowadzi do jej rozwarstwienia) 
  • w celu uniknięcia zassania się dwóch naczyń (zwłaszcza w przypadku używania miski metalowej) dobrze, aby nasz rondelek posiadał dzióbek przez który będzie mógł spokojnie uchodzić nadmiar pary wodnej
  • dno miski ustawionej na rondelku nie może dotykać lustra wody
  • przed umieszczeniem w misce czekoladę należy połamać lub posiekać na drobne kawałki, przyśpieszy to proces topnienia
  • używana czekolada musi być czekoladą o dobrej jakości, a nie wyrobem czekoladopodobnym
  • w zależności od rodzaju roztapianej czekolady należy uważać na temperaturę wody (zbyt wysoka może sprawić, że czekolada wcale nam się nie rozpuści, a stwardnieje i zrobi się z niej klajster, rozwarstwi się lub przypali) i tak: czekoladę gorzką roztapiać w 50-55ºC, czekoladę mleczną w 45-50ºC, a czekoladę białą w 40-45ºC
  • roztapiającą się w misce czekoladę mieszać rzadko, pozostawić ją samą sobie i rozmieszać dopiero na samym końcu jak już prawie cała się roztopi

A wracają do tytułowych groszków to... Dowolną ilość czekolady (gorzkiej, mlecznej lub białej) jaką chcemy przetworzyć na groszki należy połamać/posiekać i wsypać do woreczka strunowego lub na mrożonki i zawiązać. Woreczek z czekoladą umieścić w miseczce i roztopić w kąpieli wodnej według powyższych wskazówek. 

Kiedy czekolada się już rozpuści wyjąć woreczek z miski i odłożyć go na chwile na blat żeby płynna czekolada ostygła, nie parzyła nas w rękę i odrobinę zgęstniała, aby ułatwić robienie groszków. W tym czasie metalową blachę lub inną chłodną powierzchnię płaską wyłożyć pergaminem. Gdy czekolada lekko przestygnie i zgęstniej, odciąć jeden z rogów woreczka i wyciskać groszki (wielkość według uznania) na pergamin, pozostawić do całkowitego zastygnięcia. Groszki przechowywać w szczelnym pojemniku w chłodnym i ciemnym miejscu.

Powodzenia!
PODPIS
 
Follow on Bloglovin

czwartek, 23 października 2014

Owsiane kubeczki na (drugie) śniadanie


Dżem dobry, pobudka! Śniadanko podano :) W zamian tradycyjnej, nudnej i szarej owsianki zapraszam na jej nową odsłonę... A mianowicie owsiane kubeczki, które aż chce się zjeść! Z jogurtem, mlekiem, a nawet solo. Z dodatkiem ulubionego dżemu, konfitury czy powideł... Ze świeżymi owocami, orzechami, bakaliami lub czekoladą. Możliwości jest tak wiele, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie ;) A jeśli rano nie masz czasu, śmiało możesz upiec je wieczorem by następnego dnia w porannym pośpiechu pomiędzy otrzeźwiającym łykiem czarnej kawy, a szukaniem drugiej skarpetki do pary ogarnąć już tylko dodatki ;)

A jak ktoś wstaje bliżej południa to i na drugie śniadanie zapraszam :P Bo kubeczki to również idealna przekąska nawet w środku dnia! Słodka i zdrowa. A co najważniejsze sycąca, więc nie ma mowy o żadnym nawet najmniejszym głodzie ;)

 

Składniki (12 kubeczków)
  • 2 szklanki górskich płatków owsianych
  • 1/2 szklanki otrębów owsianych
  • 1 łyżka zmielonych ziaren słonecznika
  • 1 łyżka wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 80 g ulubionego miodu
  • 60 g masła
  • 2 łyżki migdałów
  • 1 banan
  • 2 łyżki ekstraktu waniliowego
W dużej misce wymieszać płatki i otręby owsiane, zmielone ziarna słonecznika, wiórki kokosowe oraz sól. W rondelku na małym ogniu rozpuścić masło i miód. W międzyczasie podprażyć i zblendować migdały, do uzyskania klejącej się masy (początkowo z orzechów robi się proszek), a następnie dodać ją wraz z puree bananowym i ekstraktem waniliowym do masła z miodem i całość dobrze wymieszać, aż do uzyskania jednolitej masy.

Suche i mokre składniki dokładnie ze sobą wymieszać drewnianą łyżką. Miskę przykryć i odstawić do lodówki na 10-15 minut, aby płatki owsiane trochę napęczniały. W tym czasie rozgrzać piekarnik do 180
ºC. Metalową formę na muffin wysmarować masłem lub olejem.

Po upływie 15 minut wyjąć ciasto z lodówki i rozdzielić je równo pomiędzy 12 zagłębień w formie. Palcami wygniatać kubeczki zaczynając od uformowania dna, a potem ścianek. Jeśli ciasto będzie zbytnio się kleiło do rąk należy je lekko zwilżyć w szklance z ciepłą wodą. Kubeczki piec przez 10 minut, do momentu aż brzegi ciasteczek lekko się ze złocą u góry. Wyjąć z piekarnika i ostudzić przez 5 minut, a następnie przy pomocy cienkiego i giętkiego nożyka lub małej szpatułki cukierniczej obkroić je w koło i delikatnie wyjąc z formy. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.

Ponadto
  • ulubiony dżem (użyłam dżemu Łowicz z owoców leśnych*)
  • jogurt naturalny bez cukru lub mleko
  • orzechy
  • owoce: maliny, borówki, truskawki lub jeżyny
  • kawałki gorzkiej czekolady
Kubeczki podawać na nieco głębszych talerzykach bądź miseczkach. Do środka każdego ciasteczka dać sporą łyżeczkę ulubionego dżemu, całość polać jogurtem naturalnym lub mlekiem i przybrać świeżymi owocami, kawałkami orzechów i gorzkiej czekolady.

Smacznego,
PODPIS
Follow on Bloglovin
Dżem dobry, pobudkaMoje wypieki i desery na każdą okazję
 
* - wpis konkursowy (zawiera lokowanie produktu); 
 
Dodatkowo przepis zgłaszam do konkursu w którym można wygrać najnowszą książkę Doroty Świątkowskiej z autografem ;) Może i Wy spróbujecie swoich sił?